sobota, 4 marca 2017

A może lepiej wyjść na spacer?



A może lepiej wyjść na spacer?

Może tylko ja tak mam, że monotonne zestawy ćwiczeń z youtuba czy kolorowych czasopism, nudzą mnie strasznie. Tak wiem, pewnie właśnie dlatego nie mogę osiągnąć względnej chociaż sylwetki, ale naprawdę nie jestem w stanie się zmusić do skakania przed monitorem :) Przed komputerem się pracuje, albo gra a nie skacze! – ot taka moja mała życiowa filozofia.
Jednak nie poddaję się, musi być jakiś inny sposób! Oczywiście z wielka niecierpliwością czekam na sezon rowerowy – mam na niego wielkie plany i pokładam w nim duże nadzieje. Teraz jednak, zostaje mi las.
Tak dobrze przeczytałeś czytelniku – LAS.
Taka moja oaza spokoju, to wyjątkowe miejsce które jest tak blisko, a tak bardzo różne jest od znanego mi miasta. Mieszkam blisko terenów górzystych, w związku z czym las nie funkcjonuje u nas jako nasiane kilkadziesiąt lat temu rzędy sosen, a jest magicznym miejscem gdzie życie zdaje się toczyć nietknięte ludzką ręką.
Mam tyle szczęścia, że wyjadę 10 km od domu i jest w lesie na pierwszych wzgórzach Sudetów. I korzystam z tego namiętnie!
Kochani uwierzcie mi, nie ma takiego stresu, bólu głowy czy braku chęci którego pobyt wśród wyjątkowych leśnych organizmów, nie byłby w stanie zminimalizować.
Nie jest ważne ile masz czasu, można wędrować cały dzień można tak samo spędzić w lesie godzinkę czy dwie. Poprawa samopoczucia gwarantowana!
I wiem, że bieganie jest bardziej skuteczne, ale oprócz tego że go nie lubię to ostatnio okazało się – przy 100 już podejściu do biegów – że nie mogę. Pewna felerna narośl bytująca od kilku lat na moim jajniku, zaczyna strasznie boleć po jakichś 5 minutach – boleć tak, jakby miała się co najmniej urwać – a to już prawdziwe piekło. Zatem zostają mi sporty spokojniejsze, ale też przyjemniejsze :) A do takich właśnie zaliczam marsze wzgórzami Sudeckimi! 
Jak jeszcze zachęcić Was do spacerków? Pozwoliłam sobie dołączyć do tego postu kilka zdjęć wykonanych na moich kochanych pagórkach – może też macie takie widoki na wyciągnięcie ręki, a nawet o nich nie wiecie?
















spacer na odchudzanie, jak schudnąć, marsz na odchudzanie, ile można schudnąć spacerując, ile się chudnie na spacerze, odchudzanie skuteczne, pewne sposoby na odchudzanie.

wtorek, 28 lutego 2017

Do lata schudnę! Siłownia i skuteczny suplement na odchudzanie.



Witajcie kochani,

Owładnęło mną radosne natchnienie do pracy, pisania i aktywności. O tak! Idzie wiosna!
Zacznę od ud, bo o udach zawsze można dużo rozmawiać. Coraz częściej słyszę od znajomych „ Ida! Nogi ci coś schudły”, nawet nie zdajecie sobie sprawy jaka to dla mnie radość.
Jakieś dwa lata temu, zupełnie przestałam sobie zawracać głowę tymi nogami, wszystkie magiczne zestawy ćwiczeń z internetów nigdy się nie sprawdziły – ewentualnie powodowały maksymalny rozrost mięśni, przez co uda były jeszcze większe.
Sytuacja zmieniła się od kiedy zaczęłam chodzić na siłownie. Od razu podkreślam, że nie robię jakichś fenomenalnych treningów, nie korzystam z porad trenera po prostu idę tam się zmęczyć.  Po za drobnym wzmocnieniem rąk i delikatnym brzucha, większość czasu spędzam na rowerku, maszerując na bieżni z maksymalnym nachyleniem. Jednak każdą wizytę na siłowni kończę 15- 20 minutowym ćwiczeniem na magicznej maszynce, której nazwy nie znam :)

Nigdy wcześniej nie odważyłam się skorzystać z takie sprzętu, bałam się zakwasów i im podobnych nadwyrężeń. Teraz po zaledwie dwóch miesiącach jestem w stanie wykonać 100 powtórzeń unosząc w seriach po 10 razy ciężar 36 kg! Jest to o tyle nieprawdopodobne, że zaledwie 40 dni temu udało mi się to osiągnąć przy 20 kg.
A co najbardziej zaskakujące!
W udach ewidentne rozwijają się mięśnie, ale nogi nie puchną jak wcześniej.  I wiem na pewno że nie jest to kwestia rowerka i bieżni, bo na rowerze jeździłam całą wiosnę i lato aż do października, a i spacery po wzgórzach nie są mi obce. Zatem maszyna cud! Każdemu kto ma problem ze zmianą kształtu swoich ud polecam przetestować ten sprzęt.

Co do diety, nic się u mnie nie zmienia. Warzywa, owoce, twarożki, czasami drób, rybka i chleb składający się w 80% z ziaren. Niewątpliwie jednak zostaję na stałe przy specyfiku, który opisywałam wcześniej Nopalinia Max w połączeniu z moim trybem życia daje fantastyczne rezultaty! Tak jak przez święta nie przytyłam ani pół kg, tak teraz straciłam już 2. I chociaż może się to wydawać słabym spadkiem, w rzeczywistości stale rozwijam mięśnie na siłowni, zatem zupełnie nie spodziewałam się utraty wagi – przynajmniej nigdy wcześniej przy tego typu wysiłku nie chudłam, owszem zmieniałam kształt ale na wadze nie traciłam. 

Naprawdę nie wciskam Wam byle czego! Ale uważam że każdy powinien spróbować tego suplementu, to naturalny środek na odchudzanie. Reguluje pracę jelit, jest idealny na wieczór kiedy dopada głód. Jest smaczny zatem przygotowanie sobie szklanki takiego napoju pozwoli zadowolić kubki smakowe i nasycić brzuch. Czego więcej chcieć!? 

Od razu może odpowiem na wiele pojawiających się pytań.
Czy jest to środek który otrzymałam do przetestowania? – tak, jeden z wielu. Ale tylko ten faktycznie skradł moje serce :) Dlatego tylko o nim postanowiłam napisać, bo chciałabym żeby każdy miał możliwość zapoznania się z tym produktem – naprawdę warto!
Jakie są efekty?  - efekty są jak najbardziej na +, zauważalne fizycznie i w samopoczuciu.
Kiedy najlepiej stosować? – myślę, że wg uznania,  u mnie jednak sprawdza się najlepiej na tzw. wieczornego głoda :)









Nopalinia max, Naturalny środek na odchudzanie, Skuteczny środek na odchudzanie, Skuteczne tabletki na odchudzanie, Skuteczny sposób na odchudzanie, Szybki sposób na odchudzanie, Dobry sposób na odchudzanie, Skuteczny suplement diety na odchudzanie, Tabletki na oczyszczanie organizmu, Suplementy na odchudzanie, Leki na odchudzanie, Suplementy diety na odchudzanie, Sposoby na odchudzanie, siłownia, ćwiczenia, jak wyszczuplić uda, jak schudnąć, czym się odchudzać, jak schudnąć do wakacji, do lata.


 

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Nopalinia max zamiast ziemi okrzemkowej!



Nopalinia max zamiast ziemi okrzemkowej! 


Witajcie Kochani !

Niedawno pisałam o nieudanym detoksie ziemia okrzemkową, ten etap dobiegł końca. Czuję się o niebo lepiej, bóle głowy odeszły w niepamięć chociaż cały czas jestem na lekach.
Okazało się, że miałam mikro udar. Czy był on związany z ziemią okrzemkową? Tego nie wiem, neurolog w każdym razie, zabronił mi jej przyjmowania.  Ponieważ w momencie wystąpienia mikro udaru, tylko ona była nowością w moim życiu.

Zatem żegnaj na zawsze ziemio okrzemkowa!
Witajcie ponownie delikatne metody oczyszczania!

W okresie Świąteczno-Noworocznym, zawsze pojawia się problem dietetyczny. Pieczywo, ciasta, mączne pierożki, smażone ryby i cała reszta bigosów mają (przynajmniej u mnie) dramatyczny wpływ na metabolizm. Ta niestrawność jest naprawdę jedyna w swoim rodzaju, po prostu Świąteczno-Noworoczna :)
Mimo, że mój zaufany błonnik witalny zawsze zdawał egzamin bardzo dobrze, postanowiłam spróbować czegoś odrobinkę innego – do odważnych świat należy :) Produkt ten nazywa się nopalinia max, nie jest on samym błonnikiem, chociaż zawiera go w odpowiedniej ilości.  
Najważniejszym jest dla mnie fakt, że wszystkie składniki tego suplementu (bo takim mianem określa go producent) są w 100% naturalne, a to już dobrze wróży.

- odtłuszczone nasiona lnu
 ( zawierają  kwasy omega 3, 6, 9, wspomagając przy tym pracę przewodu pokarmowego, dzięki dużej zawartości błonnika)
- otręby owsiane i pszenne
( regulują wypróżnienia i dają uczucie sytości)
- łodyga kaktusa – opuncji figowej
 (zawiera antyoksydanty, przyspiesza metabolizm węglowodanów i tłuszczów – dodatkowo nadaje mieszance wspaniały aromat i orzeźwiający smak, co było dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem)
- łuski nasion babki jajowatej
(mają właściwości oczyszczające jelita ze złogów, absorbują toksyny, regulują wypróżnianie)
- nasiona babki płesznik
(pomagają regulować prace jelit, łagodzą objawy hemoroidów, regulują poziom cukru we krwi, wpływają pozytywnie na florę bakteryjną jelit)
- źdźbła młodego jęczmienia
(jest silnym przeciwutleniaczem, zawiera witaminy i minerały niezbędne do poprawnego funkcjonowania organizmu, również zawiera błonnik nierozpuszczalny)

Błonnik nierozpuszczalny to nic innego jak, substancje które wędrują przez nasz układ pokarmowy w swojej oryginalnej postaci. Wszelkiego rodzaju pestki, nasionka, czy fragmenty warzyw, przemierzając jelita zbierają z nich resztki pokarmowe oraz toksyny. Dodatkowo usprawnia proces trawienia poprzez pobudzenie do wysiłku ścian jelit.
Wielokrotnie już podkreślałam, że to właśnie błonnik nierozpuszczalny jest sprzymierzeńcem udanego detoksu i odchudzania.

Nopalinia max sprawdziła się celująco, a jej walory smakowe zwaliły mnie z nóg. Przyznam, że jeszcze nigdy nie miałam okazji spożywać tak smacznego suplementu wspomagającego odchudzanie. Popijam to jak herbatkę! Więc myślę, że do tej celującej oceny należałoby dodać wielkiego plusa :)

Zmniejszenie apetytu gwarantowane, co w okresie Świątecznym bardzo mi pomogło. Różnicę zauważyłam ogromną w noc Sylwestrową, kiedy to 31 grudnia w całym zamieszaniu związanym z Sylwestrowym balem, zapomniałam suplementu przyjąć i jadłam jak sporych rozmiarów prosiaczek! Mój błąd..

Producent prezentuje nopalinie max jako suplement wspomagający odchudzanie i bez wątpienia, jest on w tej kwestii na pewno skuteczny. Dla mnie jednak, najważniejszym było  NIE PRZYTYĆ! No i nie przytyłam! Po raz, może 2 w całym moim dorosłym życiu, nie przytyłam w okresie Świąteczno-Noworocznym. A to, przy moich zdolnościach ogromny sukces.

Na pewno będę stosowała ten suplement nadal, przy zbilansowanej i zdrowej diecie. Sama z niecierpliwością czekam na efekty - na pewno o nich napiszę :)

To będzie na tyle moich wywodów, poniżej przedstawiam wam zdjęcia z krótkimi opisami.
 Jak to wygląda i z czym to się je? 



Tył opakowania




































A w środku taka oto tajemnicza torebka :)

























Zawierająca dziwnego koloru miksturę! 


























Konsystencji mniej więcej, takiej :)
(wiem, że moje dłonie wyglądają strasznie ale na od wielu lat choruję na egzemę - więc ich aparycja na dzień wykonania zdjęcia, była naprawdę dobra)



























A przyrządzamy ją następująco.
1 łyżkę stołową wymieszać z 1 szklanką wody, soku lub mleka (jak dla mnie z samą wodą jest super). Pozostawić do namoczenia od 5 do 30 minut. Taką mieszankę pić 2 razy dziennie. Wypijając codziennie minimum 8 szklanek samej wody - jak to bywa przy błonniku nierozpuszczalnym oczywiście :)



Nopalinia Max jest po prostu super, mówię szczerze! To nie jest żadna forma reklamy, a zwykły test - test w bardzo trudnych warunkach. 


Na koniec jeszcze tylko - nutrition facts - obowiązkowo :)





Dla zainteresowanych supelementem, zostawiam link do strony producenta :)

Nopalinia Max


Zdrowego Nowego Roku :*






























Błonnik nierozpuszczalny


Detox


Detoks


organizmu

jak schudłam

odchudzanie

schudnąć

kg

zrzucić 


 Hemoroidy

Babka płesznik


Babka jajowata


Błonnik


Nopalinia max


nopaliniamax


Mikro


udar


Ziemia okrzemkowa


Detoks ziemią okrzemkową