piątek, 13 września 2013

Nocne napady głodu - moja historia

Nocne napady głodu, moje mniej i bardziej skuteczne sposoby, które staram się wdrażać do dzisiaj :) Przepis na placek otrębowy.


Odchudzamy się i odchudzamy, nie jemy całe dnie, bo przecież nie jesteśmy głodne. Po co wciskać w siebie dodatkowe kalorie, skoro nie mamy zupełnie ochoty na posiłek?

Często piszę o tym czego potrzebują nasze organizmy, więc dzisiaj przedstawię sprawę troszeczkę inaczej.

Wyobraźmy sobie, że mamy naprawdę fajny samochód. Ba, fajny to małe słowo, niech będzie to np. Aston Martin DBS Volante … o taki :) 



Wychodzisz rano z domu, otwierasz garaż i jedziesz do pracy, później odbierasz dzieci ze szkoły albo przedszkola. Dodajmy do tego popołudniową rodzinna przejażdżkę i zakupy. Wieczorkiem odstawiasz swojego Astona do garażu.





Następnego dnia sytuacja się powtarza, ale w pewnym momencie pojawia się problem.. coś furczy i burczy i rzęzi! Niedobrze! Zatrzymujesz autko np. pod szkołą, dzieci dumnie do niego wskakują, ale tym razem nie chce odpalić.. ale wstyd! Zepsułaś taki samochód! Dzwonisz do męża, a on zadaje Ci proste pytanie:  A zalałaś go? 

Teraz załóżmy, że ten wspaniały pojazd jest naszym ciałem, garaż jest naszym łóżkiem, a paliwo.. no właśnie! Paliwo jest naszym jedzeniem..
 
Zasadnicza różnica między nami, a samochodem jest taka, że.. kiedy kończy się nam paliwo, mamy niepohamowaną potrzebę „zalania baku” do pełna, bo jesteśmy słabe i nieprawdopodobnie głodne.

Taka sytuacja nie będzie miała miejsca, jeżeli dostarczymy organizmowi odpowiedniej ilość pokarmu o odpowiednich porach. Oczywiście pokarmu wartościowego, który będzie uzupełniał braki witamin, minerałów, enzymów itd. niezbędnych organizmowi do przeprowadzenia tysięcy reakcji chemicznych dzięki którym w ogóle żyjemy.

 
Sama popełniałam takie błędy, nie jadłam cały dzień, a wieczorami dumnie liczyłam zaoszczędzone kalorie. Natomiast w nocy.. no właśnie w nocy.. atakowałam lodówkę jak zombie! Nawet nie byłam świadoma tego co jadłam, po prostu brałam łyżkę albo widelec i pakowałam do buzi wszystko co w niej znalazłam.
Często rano byłam nieźle zaskoczona, że np. odbija mi się kiełbasą albo makrelą...no bo, przecież niczego nie jadłam.

Dopiero później dowiedziałam się, że niejedzenie nie jest sposobem. Organizm, który jest niedożywiony wcale nie spala tłuszczu, magazynuje go bo boi się, że jutro, pojutrze czy za tydzień znów nie dostanie jeść. Tak, BOI SIĘ... nasze organizmy to bardzo mądre systemy, które często myślą bez naszej wiedzy.

Obsesja odchudzania, bo właśnie to mną kierowało, nie pozwalała mi jeść. Wiedziałam, że muszę, ale nie robiłam tego.. BO KALORIE ! - głupek :)
Kiedy pojawiały się napady głodu, próbowałam wszystkiego – jogurtów, marchewek, pomidorów, owoców, słoneczników i orzechów. Ale nie trwało to długo, po prostu nie mogłam się najeść. Nie ważne ile bym w siebie wcisnęła jedzenia, nawet kiedy z przeżarcia chciało mi się rzygać .. dalej byłam głodna.
Naprawdę dużo czasu minęło, zanim dotarło do mnie, że ' w taki sposób' nie schudnę.

Dzisiaj staram się mieć zawsze w lodówce coś, co mogę zjeść na śniadanie i kolację, bo obiadki jem regularnie :) Ostatnio moim ulubieńcem jest placek otrębowy a'la pizza, piekę go sobie kiedy mam ochotę i trzymam w lodówce, zjadam po kawałku na śniadanie, na przekąskę czy na kolację.

Podzielę się przepisem, który znalazłam na youtubie.
Placek otrębowy al'a pizza.

  • 12 łyżek otrąb
  • 1 jajko
  • jogurt naturalny
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • serek wiejski
  • pomidor
  • przyprawy
  • sos pomidorowy (może być zwykły keczup albo koncentrat)
  • blaszka do pizzy, ale może być też zwyczajna do ciasta

Otręby mieszam z proszkiem do pieczenia i całym jajkiem. Do tak przygotowanej mikstury dodaję po łyżce jogurtu, aż otręby ładnie się posklejają ( nie może być za mokre, ale musi to być jednolita masa ). Przyprawiam pieprzem, solą, bazylią... na co mam ochotę:) Wykładam na blaszkę – cienką warstwę, jak ciasto pizzowe. Smaruję wierzch sosem pomidorowym, a na górę wykładam odsączony serek wiejski, jego też przyprawiam i kładę na niego kilka grubych plastrów pomidora.

Całość wrzucam do piekarnika na 20 min (ok 200stopni) – po wyjęciu, wyciągam placek. Jak dla mnie musi odparować, bo mokry jakoś mi nie smakuje :)


Właśnie wczoraj przygotowałam sobie jeden więc załączam zdjęcie.

Wiem, że nie wygląda świeżo :) Jest wczorajszy i 'nadgryziony' :D Ale smakuje rewelacyjnie!









Smacznego!

Nocne napady głodu jak radzić sobie z nadmiernym apetytem, co jeść żeby nie przytyć - placek otrębowy przepis.